Fundacja Serce Miasta
Tworzymy bezpieczne miejsce dla kobiet po przejściach. Bez oceniania – z miłością, wsparciem i terapią. Pomóż nam pomagać!
📞 734 456 959
📦 WAW 228AP
📲📦: 734 456 959
📧 :
biuro@sercemiasta.waw.pl
https://patronite.pl/sercemiastawarszawa
<3
Są takie rzeczy, które dla większości ludzi są oczywistością. Bilet miejski to jedna z nich. Wsiadasz, jedziesz, wysiadasz. I nawet o tym nie myślisz. A u nas to jest temat, który wraca jak bumerang. Bo kobiety w kryzysie bezdomności nie jeżdżą "dla przyjemności". One pokonują trasy wieloprzesiadkowe. Od noclegowni do urzędu. Od urzędu do lekarza. Od lekarza po dokumenty. Od dokumentów do nas. I z powrotem. Czasem w deszczu, czasem w mrozie, czasem z bólem, czasem z lękiem, że dziś znowu coś się nie uda.
I teraz najważniejsze: one nie chcą mandatów. One się boją mandatów. Bo mandat to nie "nauczka". Mandat to kolejny dług. Kolejne poczucie, że są już całkiem poza systemem. Więc co robią? Część po prostu nie jedzie. Rezygnuje z wizyty. Przekłada. Nie dojeżdża. A potem ktoś powie: "Nie zależy im". Zależy. Tylko czasem koszt wejścia do autobusu jest za wysoki.
A autobus to nie tylko transport. W zimie autobus bywa schronieniem przed mrozem. Bezpiecznym miejscem na kilka przystanków. Tam jest światło, jest ciepło, są ludzie. W razie agresji jest kierowca. Czasem zareaguje pasażer. To brzmi dziwnie, ale dla kobiet, które żyją w napięciu i czujności, to bywa jedyny moment, kiedy ciało puszcza choć odrobinę.
Dlatego prosimy Was dziś o coś bardzo konkretnego: bilety miejskie. Jednorazowe, dobowe, 3-dniowe, miesięczne. Każdy bilet to realna możliwość dojazdu do lekarza, na terapię, do urzędu, po leki, po dokumenty. I mniej strachu. Mniej mandatów. Więcej sprawczości.
Jeśli możesz pomóc, przynieś bilety do Serce Miasta: ul. Jagiellońska 66 lokal 5, pon-pt 9:30-17:30. Albo napisz do nas wiadomość, jeśli chcesz przekazać większą pulę biletów jako firma lub grupa znajomych.
#SerceMiasta #MiastoSpołeczneWarszawa #NieJesteśSama #WsparcieWKryzysie #PomocSpołeczna #RazemSilniejsze #BezpieczneMiejsce #NowyPoczątek #StopPrzemocy #ZdrowieKobiet
... Zobacz więcejZobacz mniej


5 CommentsComment on Facebook
Są takie produkty, o które prawie nikt nie pyta. I prawie nikt ich nie przynosi. Bo brzmią "krępująco". Bo to "intymne". Bo łatwiej wrzucić do torby szampon, żel pod prysznic i dezodorant. A potem przychodzi kobieta, która od tygodni żyje w ciągłym stresie, w zimnie, w braku snu, czasem w noclegowni, czasem na kanapie u kogoś obcego, czasem po prostu na ulicy... I mówi szeptem: "Masz coś... do higieny intymnej?". I widzisz ten mikroruch w ciele, ten wstyd w oczach, jakby prosiła o coś zakazanego. A ona prosi o rzecz normalną. O coś, co mówi: "Jestem człowiekiem. Mam ciało. Mam prawo o nie dbać".
W Serce Miasta te produkty znikają najszybciej. Aktiv Feminum, Iladian, Intima, płyny i żele do higieny intymnej, chusteczki, wkładki, podpaski, papier, bielizna. To nie jest "luksus". To jest higiena, komfort, czasem profilaktyka podrażnień, czasem po prostu ulga. I jeszcze jedna rzecz, o której mało się mówi: jak kobieta nie ma jak zadbać o tę sferę, jej psychika siada szybciej niż myślisz. Bo ciało zaczyna być wrogiem. A to jest prosta droga do rezygnacji, zamknięcia, wstydu. A my tu pracujemy właśnie po to, żeby wstydu było mniej, a godności więcej.
Jeśli masz w domu zapas, jeśli robisz zakupy i możesz dorzucić jedną rzecz więcej, to dorzuć właśnie to. Najlepiej nowe, nieotwierane, z datą ważności. Możesz przynieść do nas: ul. Jagiellońska 66 lokal 5, pon-pt 9:30-17:30.
Bezdomność zaczyna się w domu. Ale godność może zacząć się od małej butelki, którą ktoś uznał za "zbyt intymną", żeby o niej mówić na głos.
#SerceMiasta #MiastoSpołeczneWarszawa #NieJesteśSama #RazemSilniejsze #StopPrzemocy #PomocSpołeczna #ZdrowieKobiet #WsparcieWKryzysie #BezpieczneMiejsce #NowyPoczątek
... Zobacz więcejZobacz mniej

14 CommentsComment on Facebook
To jest ten moment, kiedy cała "motywacyjna" narracja o samodzielności robi się śmieszna. Bo przychodzi ktoś prosto z ulicy. Chory. Bezdomny. Z ograniczeniem albo ubezwłasnowolnieniem z powodu chorób. I nagle okazuje się, że nie ma żadnej magicznej furtki. Nie ma "weź się w garść". Nie ma "załatw to online". Są procedury, terminy, dokumenty, decyzje, pieczątki. A człowiek w kryzysie nie ma nawet gdzie na spokojnie usiąść, przespać się i przypomnieć sobie, jak się nazywa.
I właśnie dlatego my nie mamy szans działać bez OPS.
Nie dalibyśmy rady. Serio. Bo w takich sprawach liczy się doświadczenie, znajomość systemu i to, że ktoś umie poprowadzić temat od A do Z: wnioski, kontakt z urzędem, terminy, skierowania, świadczenia, mieszkanie, opieka, leczenie. To nie jest "pomoc w papierach". To jest ratowanie życia w realnym świecie, gdzie bez jednego podpisu człowiek zostaje z niczym.
Na zdjęciu: Lusia, przyjmuję Panią prosto z ulicy. Zmęczoną, chorą, bez bezpiecznego miejsca, bez planu, bez siły. I jedyne, co możemy zrobić na start, to dać jej człowieczeństwo: ciepło, spokój, rozmowę, herbatę, miejsce, gdzie nie musi się tłumaczyć, że istnieje. A potem zaczyna się ta część, której nie widać na fotografiach: system. I w tym systemie pracowniczki OPS są naszym fundamentem.
Dziękujemy. Za cierpliwość. Za kompetencje. Za to, że jesteście tam, gdzie inni odwracają wzrok. Dzięki Wam ta pomoc nie jest chwilą wzruszenia, tylko realną drogą do wyjścia z kryzysu.
... Zobacz więcejZobacz mniej

12 CommentsComment on Facebook
Udało się. I dzięki Wam mamy nową lodówkę. Dużą, w przestrzeni biurowej. Brzmi jak detal, a dla nas to jest realna zmiana jakości pracy. Bo w miejscu, gdzie codziennie przewija się tyle osób, "logistyka jedzenia" to nie jest miły dodatek. To jest bezpieczeństwo, porządek i możliwość sensownej kontroli tego, co dostajemy i jak to rozdajemy.
Ta lodówka pozwoli nam lepiej przechowywać żywność, pilnować dat, porcji i tego, żeby jedzenie było dostępne dla wszystkich, a nie znikało w kilka minut. I mówimy to wprost: kiedy pomagamy, musimy też dbać o wspólne dobro. Nie możemy działać na wiecznym napięciu, że wszystko wyniesie się na zewnątrz, bo ktoś jest w silnym głodzie, w impulsie, w lęku, w "biorę, bo potem nie będzie". To nie jest ocena człowieka. To jest opis realu. A naszym zadaniem jest tak ustawić przestrzeń, żeby starczyło i żeby było sprawiedliwie.
Przyjmujemy żywność, która realnie ratuje nam poranki i codzienną kuchnię: jajka, parówki, ser żółty, wędliny, margarynę. Przyjmujemy też rzeczy, z których da się ugotować codziennie zupę albo drugie danie. To są te produkty, które robią różnicę, kiedy chcemy dać ludziom nie tylko "coś", ale normalny posiłek i odrobinę stabilności.
Dziękujemy Wam za hojność i za to, że nas suportujecie w tym, co robimy. To nie jest łatwe. To jest praca w świecie, który nie lubi patrzeć na cudzy kryzys, ale my patrzymy. Codziennie. I dzięki Wam możemy robić to mądrzej, spokojniej i bardziej odpowiedzialnie.
... Zobacz więcejZobacz mniej

5 CommentsComment on Facebook
Ogromne podziękowania ślemy naszej cudownej warszawskiej taksówkarce Ani. W nagłych sytuacjach jej pomoc jest po prostu nie do przecenienia. Kiedy ktoś musi pilnie zmienić ośrodek, dojechać w miejsce oddalone, kiedy jest mróz, a ciało już nie domaga i nie ma siły na komunikację ani czekanie. Wtedy Ania jest. Bez ocen. Bez pytań. Z gotowością.
Nie mamy słów, żeby opisać, jak wiele to znaczy w naszej pracy. To są te momenty, w których system nie nadąża, a człowiek nie może czekać. I właśnie wtedy takie wsparcie robi realną różnicę. Dziękujemy z całego serca. Za uważność. Za serce. Za bycie wtedy, kiedy naprawdę trzeba.
... Zobacz więcejZobacz mniej

33 CommentsComment on Facebook
